Wrocław.

Wolne wtorki na uczelni miały równać się czasowi przeznaczonemu na pisanie pracy licencjackiej. Jak jednak jest – widać. Wolę pisać posty na bloga. I tym sposobem zabieram Was dzisiaj na krótką wycieczkę do Wrocławia!
Równo rok temu w podobnym składzie, w tym samym terminie udaliśmy się na zwiedzanie Warszawy. I to właśnie od takich wydarzeń rozpoczyna się moja osobista wiosna. Ruszamy tyłki, robimy rzeczy, nie zamulamy w domu bo zimno, chociaż… ciepło nie było!
Mróz dawał tak popalić, że godzinny spacer po mieście musiał kończyć się krótką przerwą na ogrzanie kończyn. Ale od początku!

Jakimś cudem udało nam się nie zaspać na sobotni wczesnoporanny pociąg Krk-Wro.
Pociąg. No tak, bo jak się zaczęło dopiero na studiach korzystać z tego cudu to teraz nie chce się jeździć niczym innym.
Zaczęłyśmy od Wyspy Słodowej, która w tej mroźnej zimowej aurze jednak nas nie zachwyciła.
Ale pod Uniwersytetem Wrocławskim powitał nas pierwszy krasnal! I to w gustownym szaliczku.

Do głównego gmachu UW udałyśmy się w celu odwiedzenia Muzeum, w którym można zobaczyć kolejno:

  • schody cesarskie
  • Aulę Leopoldina
  • oraz wyjść na Wieżę MatematycznąZimno się zrobiło więc wstąpiłyśmy na grzane winko i dotrzymałyśmy tradycji odwiedzin pijalni Wedla!
    Odniosłyśmy wreszcie bagaże do naszego hostelu, który mieścił się na ul. Wita Stwosza czyli dosłownie kilka kroków od rynku! Swoją drogą, gdybyście się wybierali to polecam One Lucky Hostel.Bagaże odniesione, plecy odciążone to pędzimy na Skytower. Celowałyśmy na pory wieczorne, tak aby załapać się jeszcze na widoki dzienne ale też na te nocne. I trafiłyśmy w sumie idealnie, bo mogłyśmy sobie popatrzeć jak kolejne światła zaczynają oświecać wrocławskie ulice.

Na koniec dnia jeszcze w miarę długi spacerek po starówce (było okropnie zimno) + odwiedziny w Tigerze. No krótkie takie, bo jakieś 1,5 godziny jedynie hehehe.

Tak jak w Warszawie najbardziej podobały nam się łazienki w Złotych Tarasach, tak we Wrocławiu zdecydowanie wygrała ta przepiękna zielona kamienica na rynku!

Okej, czas w końcu trochę odpocząć i wyspać się w nowych opaskach na oczy.
Nowy dzień wita nas podobna temperaturą ale jednak bardzo bardzo słonecznie!
Uderzamy więc na Ostrów Tumski.

Przerwa na kawusię, ostatni spacerek po rynku i wracamy do Krakowa 🙂

 

Skomentuj!

Scroll Up
%d bloggers like this: