Wenecja

Mały dreszczyk przechodzący po plecach na myśl o długim pisaniu, nastawianie się kilka dni, okej, teraz jeszcze wymowne strzelenie palcami u rąk i można pisać.
Czyli już wszyscy wiemy, że dzisiaj zapraszam Was do Wenecji. Zasady są proste i takie jak zawsze – ja się opiszę jak głupia, wstawię pierdyliard fotek, bo wszystkie są dla mnie istotne, następnie Wy tutaj dokonacie wygodnego dla Was wyboru. Albo przeczytacie, albo obejrzycie, może na szybko może nie. Jesteście wolni 😀 Ale tym najwytrwalszym i najciekawszym relacji dziękuję jednak tak..podwójnie!

Z tą Wenecją to jest trochę tak jak z Paryżem. Groziło jednemu i drugiemu bowiem przereklamowanie. Ludzi wydają różne opinie, ale ja zawsze chcę się przekonać na własnej skórze. I miałam tę wspaniałą okazję ubiegłego września podczas wycieczki do Rimini z ekipą, o której już wspominałam tutaj: KLIK.

Fajnie jest zwiedzać miasto z kimś kto choć trochę ogarnia system. Mieliśmy to szczęście, że nasza opiekunka trochę ogarniała i właściwie najważniejsze fakty i zabytki tego miasta nam pokazała. Samo to, że zaparkowaliśmy autokar na obrzeżach i dopłynęliśmy łódką właściwie pod sam Pałac Dożów! No ale nie będę na razie przytaczać nazw zabytków, bo muszę to zrobić tak żeby wszystko miało swoje ręce i nogi #perfekcjonizm.

Wenecja – miasto kanałów, miasto na wyspie, miasto na wodzie, północne Włochy, karnawał. To wie już prawie każdy. Bardzo łatwo się tam zagubić, ale uwierzcie mi, że zgubienie się w takich okolicznościach jest całkiem przyjemne i znośne! Jedno jest pewne, aby zachęcić Was do zrozumienia tego miasta posłużę się sympatyczną grafiką – mapą, jaką praktycznie każdy turysta dostanie na terenie miasta.

Wenecja zasłużyła sobie na listę UNESCO i tak oczywiście się stało. Jest ona wpisana do światowego dziedzictwa. Niepowtarzalny klimat udziela się już w trakcie podróży promem (w naszym przypadku była to ta niebieska droga u dołu mapy) Kilka zdjęć z rejsu:

Docieramy na miejsce i wita nas taka śmieszna Pani. Pierwsze wrażenie? ALE TŁUMY! Ludzi było mnóstwo, z każdego zakątka świata.

Idziemy spacerkiem wzdłuż Wielkiego Kanału, mijamy piękne kamienice i docieramy do..

Do pałacu Dożów rzecz jasna! Mamma mia, co za budowla! Jest to siedziba władców Wenecji – doży, stąd nazwa tego pięknego gotyckiego tworu. Gotyk, a dokładniej flamboyant. Po kilku nieprzyjemnych zdarzeń z przeszłości Wenecja prezentuje nam ten pałac w formie z roku 1442. Budynek zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jest przepiękny i gigantyczny. Nie mogłam oderwać od niego wzroku! Ani aparatu..

Pałac Dożów to składowa placu Św. Marka. Najsłynniejszy plac Wenecji. A nie mało tam tego mają!
Naszym oczom ukazuje się wielkaaaa wieża, czyli Dzwonnica św. Marka, wysoka na prawie 100 m! Po raz pierwszy zbudowana już w IX wieku, ale obecna forma to praktycznie w całości odbudowana i oddana w roku 1912. Wewnątrz znajduje się 5 dzwonów. Dźwięk każdego z nich informował mieszkańców o innym wydarzeniu.

Idziemy dalej. Właściwie kilka kroków. I nagle zza wieży ukazują się takie widoki:

Setki okienek, symetria, porządek. To musi być Prokuracja. Po prawej Prokuracja Stara, po lewej Prokuracja Nowa. A po środku? Ala Napoleonica czyli Skrzydło Napoleona. Zakochany w Wenecji Napoleon postanowił zamknąć “ogrodzenie” placu św. Marka budując swoje skrzydło, ponieważ zapragnął mieć wkład w to piękne miasto. Uznał plac za najpiękniejszy salon Europy.

Wrażeniom nie było końca. Tuż obok pałacu Dożów, po przeciwnej stronie Prokuracji z ziemi wyrasta kolejne dzieło architektoniczne. Bazylika św. Marka.
Dobrze nie ochłonęłam po pałacu Dożów, a tu bang bang! Wybudowana w celu pochówku prochów ewangelisty, odbudowana po pożarze. To dzieło  zbudowano w 832r, następnie w latach 1063-1094 kościół został odbudowany. I w takiej kondycji spotykamy go w dzisiejszych czasach. Niesamowita budowla. Na fasadzie widzimy złotego smoka. Nie mało smoków w Wenecji! To symbol św. Marka.
Galeria z 4 końmi to podróbka. Oryginał jest tak cenny, że znajduje się w muzeum. Warto wiedzieć, że element z czterema końmi to rzeźba z pozłacanego brązu datowana na II w p.n.e. DRUGI WIEK PRZED NASZĄ ERĄ!! CZAICIE?! Na mnie to robi ogromne wrażenie. Określana jest symbolem potęgi miasta.

 

Niestety mamy jedyne 3 godziny na spacer po Wenecji, bo na parkingu czeka już autokar do Polski. 3 godziny? Delikatnie mówiąc jest to bardzo, baaardzo mało na spacer po Wenecji. Ale nie dajemy za wygraną. Pędzimy urokliwymi uliczkami, łapiemy kilka fotek pięknych kanalików, pływających Gondol z przebranymi gondolierami, a wszystko by..

..dotrzeć na jeden z czterech mostów Wielkiego Kanału, czyli na Most Rialto. To najstarszy wenecki most! Niestety jak wygląda musicie sobie wyguglować, bo ja nie mam odpowiedniego zdjęcia do pochwalenia się, ale widoki jakie z niego ujrzymy.. BELISSIMO MOI MILI!

No i tak. Porobiliśmy fotki. A nie było łatwo, bo zagęszczenie na moście wynosiło jakieś 25 osób na metr kwadratowy. No to macie chwile czasu wolnego. Tylko się nie zgubcie, macie mapki.
I CO TERAZ? TAK MAŁO CZASU, TAK DUŻO DO ZOBACZENIA!

A my przymieramy już głodem.. Szukamy czegoś do jedzenia, w końcu kończy się na kawałku pizzy z piekarni. Aleee moje ziomsy muszą przyznać, że jednak był smaczna!
Najedzeni więc idziemy dalej. Biorę pod pachę mapę, Nikodema a pod trzecią pachę Katrin zeta Machnikes. Musimy zobaczyć jak najwięcej, to jedyne założenie.
 

Lekko zagubione, bo szłyśmy na miejsce zbiórki, przekonane, że plac św. Marka NA PEWNO znajduje się na lewo wstępujemy na małe pocieszenie. Mammmaaa miaaa ale te lody były dobre!
Dobrze, że uzupełniłyśmy cukier we krwi, bo trafiłyśmy na miejsce bez kolejnych pobłądzeń 😀    Lekko zmęczone, ale jakie zadowolone! Usiadłyśmy w podcieniach pałacu Dożów i po prostu zwyczajnie lampiłyśmy się się przed siebie. I tam zakochiwałam się w Wenecji jeszcze bardziej.

3 godziny minęły z zawrotną prędkością. Czas wracać. Rzucamy jeszcze tylko okiem na Most Westchnień. Również ważny punkt na mapie Wenecji. Łączy on wschodnią część pałacu Dożów z budynkiem dawnego więzienia. Smutni więźniowie maszerując na wyrok sądowy ostatni raz widywali na moście piękne miasto i wzdychali na myśl o wolności..

Pa pa Wenecjo. Coś mi się wydaję, że jeszcze się zobaczymy!

1 Comment

  1. Dodo

    24/02/2018 at 00:31

    Pięknie! 😉

Skomentuj!

Scroll Up
%d bloggers like this: