Toruń

Kolejne polskie miasto dołączyło do kolekcji! Zrobiłyśmy to!
My, czyli – vdzia, Machniczek, oraz niezmiennie i wytrwale Nicia i Pati. Dreamteam. Spoko Mati, nie zapomniałam o Tobie, dziękujemy, że dojechałaś trylionowy raz do tego wspaniałego miejsca na mapie Polski <3

Cały ten wyjazd od początku był wręcz przeładowany pozytywną energią. Pogoda i humory dopisywała przez cały czas.
Tym razem też wybrałyśmy do nocowania hostel. I porównując do tego wrocławskiego.. Hostel Freedom nokautuje wrocławiaka! Świetne warunki, a o lokalizacji to już nie wspominam.

Naszą przygodę rozpoczęłyśmy dość długą podróżą pociągiem. Dłużyła się również z powodu naszej czwartkowej imprezy, rozumiecie, skutki uboczne i te sprawy..
Na miejscu marzyłyśmy tylko o tym, żeby jak najszybciej zjeść jakiś obiadek.
I tutaj zaczynają się CUDA.
Znamy w Toruniu JEDNĄ osobę. Poznałyśmy w Krakowie jakieś pół roku temu bardzo fajnego kolegę Łukasza (pozdrawiam). Wchodzimy do pierwszego lepszego baru mlecznego. Zgadnijcie kto stał w kolejce. No właśnie. Zgadliście!
Łukasz oprowadził nas tego wieczoru po Starym Mieście. Znał wszystkie zakamarki, opowiedział historię miasta, pokazał najważniejsze zabytki i polecił nam co robić następnego dnia.
Cały wieczór było bardzo ciepło i słonecznie, a my co raz bardziej zakochiwałyśmy się w Toronto.

Łukasz zaprowadził na na swój wydział, ten powyżej. Co lepsze, mimo późnej pory Łuki tak zaczarował portierkę, że wpuściła nas do środka! A w środku?! Istny Hogwart! No magia, mówię Wam. Nie miałam ze sobą aparatu, ale to co widziałam w budynku mnie onieśmieliło. Polecam Wam tam zajrzeć jeżeli będziecie w Toronto.

Ten dziwny budynek na górze to Okrąglak – areszt śledczy. Tak właśnie, w centrum miasta – pomiędzy kościołem, planetarium i Uniwersytetem. Ta rotunda to jedyny taki obiekt w naszym kraju, a historia budynku sięga 1853r.
Poniżej planetarium:

Wieczorkiem jeszcze trochę pospacerowaliśmy i trzeba już było iść lulu.

Następnego dnia, miało mieć miejsce pewne ważne dla mnie wydarzenie, które w sumie było celem naszej podróży. Dlatego na zwiedzanie czasu było dość mało.
Zdążyłyśmy na szczęście zwiedzić naszą ulubioną restaurację Manekin. A w Toruniu Manekin powstał, więc grzechem było by nie wstąpić nakarmić nasze Mariany.
Udałyśmy się tego dnia na wieżę Ratusza Staromiejskiego.

Widoki z góry były genialne, a miłość do miasta pogłębiała się z minuty na minutę. Albo częściej.
Szczęście w każdym bądź razie nami MIOTAŁO.   Następnie miała miejsce historyczna chwila 😀 Dziękuję moje najwspanialsze dziewczęta, że byłyście ze mną, że to od Was i że to będzie już w sumie zawsze NASZE. Dziękuję też Marysi. Kocham!

Dzień zakończony piwkowaniem i makdonaldowaniem. Czasem można!
Nazajutrz czasu było już dość mało, dlatego z rana wybrałam się z Katarzyną na ostatni spacerek po mieście, po bulwarach i na piernikowe zakupy oczywiście!
Podsumowując. Jeden z NAJLEPSZYCH wyjazdów, Toruń jednym z NAJPIĘKNIEJSZYCH miejsc w jakim byłam, no i znowu się zakochałam. W mieście Toruń oczywiście.

Skomentuj!

Scroll Up
%d bloggers like this: