Podsumowanie 2017

Podążając za założeniem “rób to na co masz ochotę, w momencie kiedy masz na to ochotę xD” post podsumowujący działalność fotograficzną kolejny rok ukazuje się po magicznej granicy Sylwestra. I znowu zaczynam pisać 3 stycznia! Wprawdzie już 22:40 i zanim skończę wszystkie sklejki, obliczenia i znajdę w przestworzach internetów moją ozdobną czcionkę, która zaginęła przy formatowaniu komputera.. post opublikuję dopiero jutro.. I większość z Was zapewne przeczyta go również jutro.

Przejrzałam sobie poprzednie podsumowania i forma tego ubiegłorocznego wydaje mi się najbardziej logiczna i czytelna, dlatego na ten wzór podsumujemy także 2017!
–>  Podsumowanie 2016

Dobra już jedno wiem, nie znajdę dzisiaj tej czcionki.. ani w tym tygodniu jej nie znajdę chyba nawet..

 

Wiadomo – fotografia to moja zajawka, ale nie piszę tylko o niej, bo piszę o sobie. Bo jestem u siebie. Już totalnie na swoim podwórku! Dlatego nie dziwnym chyba będzie, że wplotę tu jakieś vdziowe bzdety!

Styczeń, luty, marzec
Dla studenta miesiące dość dziwaczne, więc i ja nie będę gorsza.. Dla mnie też były dziwne 😀
Styczeń i luty przeznaczyłam właściwie na naukę, więc zdjęciowo było dość marnie, choć na szczęście nie tak tragicznie, bo wpadło zarówno parę testów jak i sesji portretowych w zimowej aurze. O dziwo tutaj głównie przywołuję działalność na terenie podkarpacia.
Plusem podsumowań jest to, że wychodzi na jaw to, co przegapiłam.. I nie mówię tutaj bynajmniej o niewykorzystaniu zakupionej sukni do zdjęć, ale np o nieopublikowaniu sesji zdjęciowej. Justynka Ł, bardzo Cię przepraszam – jestem gapą, nadrobię.
Ogólnie podsumowując ten bardzo szybki okres – nie wniósł on nic przełomowego w kwestii fotograficznej, a w życiowej ogółem.. może to, że zdałam sesję? To chyba jest jakiś sukces!
Dla urozmaicenia i czegoś dla duszy – odwiedziny pięknych lodospadów, a po wygranej sesji upragniona wycieczka do Warszawywpis.

Wiosna
Dość niekonkretnie i hasłowo, ale nie bez powodu. Zawsze plułam sobie w brodę, że przesypiam główne momenty pór roku. Wiecie, że zawsze zanim zrobię coś WOW, coś charakterystycznego to śnieg w zimie zdąży mi stopnieć, kwiatki na wiosnę przekwitnąć, a liście w jesieni opaść i niebo zaciągnie się chmurami.
W końcu przycisnęłam temat (czyli siebie samą) i zorganizowałam kilka całkiem fajnych sesji, jakie przemiło wspominam. Ten okres wspominam kwieciście, słonecznie, bardzo fotograficznie i.. juwenaliowo 😀 Juwenalia były idealne. Mnóstwo zarąbistych koncertów i godziny śmiechu. I z najlepszymi ludżmi. Za to kocham życie!
Udało się też odwiedzić nasze piękne Tatry i pospacerować z rodziną po Dolinie Chochołowskiej. Takie wycieczki co raz częściej wdzierają się do mojego życia “rencyma i nogami”, a to chyba jakiś gen po rodzicach, przez który mnie teraz tak nosi!

Lato
Od kilku lat ten okres to dla mnie głównie wyjazdy. Dlatego też, bardzo wakacyjnie kojarzy mi się ten przyjemny czas. Aparat w tym czasie towarzyszy mi prawie non-stop. Wyjazdy wyjazdami, ale 2017 rok, to dla mnie również coś nowego także w kwestii fotograficznej. Mowa o warsztatach z pozowania, jakie wraz z Gabrysią z FoxArt przeprowadziłam na tych wakacjach aż w 4 edycjach! Było to prze-fajne doświadczenie, o którym szerzej rozpisałam się  w TYM poście.

A jak było wyjazdowo? Bardzo fajnie i bardzo INTENSYWNIE.
Zaczęło się od podróży do Łodzi żeby spędzić fajnie czas z przyjaciółkami. Pod koniec lipca razem z rodzinką wybraliśmy się na wspaniałe dwa tygodnie chorwackiego snu. Sen się skończył i za dwa dni byłam już na Mazurach na obozie tanecznym z Kleksami, o czym pisałam TU.
W tak zwanym międzyczasie nie zrobiłam za dużo typowych sesji, ale wpadło kilka fotoreportaży okolicznościowych, m.in urodziny czy poprawiny
Sesja letnia chciała mnie pokonać i dała mi poprawkę we wrześniu, ale na szczęście ją pokonałam hihi. Ten wyczyn nie mógł pozostań niewynagrodzony, dlatego podsumowaniem wakacji był wyjazd cała krakowską ekipą do Włoch! O tym wyjeździe przeczytacie z kolei TU. No i pod tym podsumowaniem kolejny dzwonek –  połowy relacji jeszcze nie dodałam na bloga, UPS.

Jesień – do grudnia
Jak już pisałam przy wiośnie, jesień też została wyciśnięta na maksa. Luźny semestr z pewnością ma tutaj duży plus, bo pozwolił mi na rozwój osobisty. Tak właśnie uważam, bo  tym półroczu przyłożyłam się do fajnych projektów foto, zdrowia. Ponadto zostałam zaangażowana w projekt unijny w ramach którego prowadziłam warsztaty fotograficzne z Zielonej Górze, przy okazji odwiedzając ciocię w Berlinie. Fajny bonusik, kilka dni w podróży sam na sam i bagaż nowych doświadczeń.
Udało mi się również W KOŃCU, spełnić marzenie o własnej domenie i oto możecie czytać te wypociny już na vdzia.pl
Jesień to też 25lecie zespołu Kleks

  1.  Licznik migawki pokazuje, że w tym roku zrobiłam 37 554 zdjęć.
  2. Wykonałam łącznie 49 sesji.
  3. Folder ze zdjęciami z 2017 zajmuje mi 25 GB pamięci.
  4. Na Facebooku jest Was 5985.
  5. Przeprowadziłam 4 edycje warsztatów z pozowania, oraz jedne warsztaty fotograficzne.
  6. Podczas podróży przebyłam około 10 080 km.

To by było wszystko w większym, bądź mniejszym skrócie. Nigdy nie umiem powiedzieć – tak to był najlepszy/ najgorszy rok. Dla mnie nie ma takich podziałów. Mogę jedynie powiedzieć i powiem, że ten rok był świetny, wydarzyło się bardzo dużo fajnych rzeczy, wyjazdów, koncertów.
Poznałam fajnych ludzi, przyjaciele mnie nie opuścili, nie zgubiłam aparatu, nic sobie nie złamałam (tfu!), ani mi nie odbiło. Chyba.

Postanowienia zostawię dla siebie, bo one gdzieś to podświadomie i tak się kreują mimo, że teoretycznie uważam, że ich nie mam 😛

Na sam koniec oczywiście chcę podziękować wszystkim moim wspaniałych czytelnikom, odbiorcom zdjęć – za Waszą obecność tutaj w social mediach, w moim życiu prywatnym, za wspaniałe przyjaźnie i rodzinkę. Bez Was nie było by vdzi!

Skomentuj!

Scroll Up
%d bloggers like this: