Patusia

mod: Patrycja Jakubik

Wiem, że czekałaś, bo przecież niemożliwe żeby zabrakło tutaj wpisu dla Ciebie, o Tobie, o Nas. Teoretycznie nie muszę tego pisać, obie doskonale to wiemy, właściwie tylko my to wiemy. Ale to już mamy uzgodnione. Praktycznie? Chce się Tobą pochwalić.

Pati, Patusia, Patrycja, czyli prawdziwa definicja przyjaźni, której życzę każdemu z Was.
A wszystko zaczynało zaczynać się ponad 13 lat temu, kiedy przypadkowo znalazłyśmy się razem na zajęciach w Kleksie. Tym Kleksie, moim ukochanym Kleksie, którym tyle razy już tutaj Wam pisałam. Mimo, że prawdziwie zaczęło się jakieś 2 lata później, to 11 lat to chyba nadal całkiem sporo? A jak jeszcze uwzględni się w tym wszystkim cały okres dojrzewania, kreowania charakterów, osobowości, wszystkich tych burzliwych emocji, dziesiątki przegadanych nocy.. to wychodzi mi, że te 11 lat to muszę jakoś pomnożyć chyba.

Z Patrycją urodziłyśmy się tego samego dnia, noooo, z małą różnicą jednego roku. No i kto powie że to przypadek?!
To jest po prostu mój człowiek. W tylu rzeczach w ilu jesteśmy do siebie podobne, to drugie tyle totalnie nas dzieli i odróżnia. Tym samym akceptujemy się wzajemnie i wspieramy z całych sił. Nie doliczyłabym się chyba tych nieprzespanych nocy, spędzonych nad filozoficznym rozkładaniem nastoletnich problemów na czynniki pierwsze. W sumie to już to naście za nami, a my dalej rozkładamy.. Ale tak rozkładać i analizować wszystko mogę tylko z tą jedną Patusią na świecie. Z moją Patusią!
Życzę tej osobie najpiękniejszych rzeczy na świecie, mam nadzieję, że już do końca życia będziemy sobie towarzyszyć w tych lepszych i gorszych chwilach, tych błahych i tych NAJważniejszych.
Chciałabym, żeby moja wspaniała przyjaciółka zaczęła publikować swoje piękne W I E R S Z E, żeby była pewna tego co robi, żeby była pewna siebie. Żeby zawsze była moją dzielną, piękną modelką, która pozwoliła mi od samego początku robić paskudne zdjęcia, obsypywać jej twarz mąką, wrzucać do rzeki, malować karykaturalne kreski na oczach..
W tym miejscu chciałabym wstawić mój ulubiony wiersz, który napisała Patrycja:

NIEWYPŁAKANE

księżyc wygląda jak jedna z przydrożnych lamp
której światło pomyliło się bo mgła jest tak gęsta
jak mleko które czasem piję przed snem
(wolałabym płakać)

malutkie kropelki opadają mi na włosy
głowa staje się coraz cieższa
to też od myśli gromadzących się w niej
(wolałabym płakać)

nic nie mówię bo nie umiem i tak źle jest
a tak bardzo chciałam kiedyś opowiedzieć ci mój świat
mogłam skulić się jak ten pijak w zimnej fosie
ale postanowiłam rozchodzić uczucia których nie umiem nazwać
(wolałabym płakać)

zbyt dużo ciemności bardzo mnie męczy
wolałabym płakać przy tobie

I szczerze mówiąc, mogłabym napisać tutaj strasznie dużo. Opowiadać o naszych przygodach, rozterkach, obozach, przyjaźniach.. Ale nie potrafię, bo od pisania jest jak już wspomniałam Pati. To wszystko jest tak bardzo osobiste, że nie umiem tutaj tego uzewnętrznić w sposób wyniosły, żeby tekst był taki “oh i ah”.. Przymierzałam się do tego wpisu od miesiąca, co chwila przychodziły mi do głowy słowa i określenia jakie chce w nim zawrzeć. Koniec końcom po prostu siadłam dzisiaj przy biurku i bez większego zastanowienia napisałam tyle na ile mnie stać.
A najfajniejsze jest to, że ja po prostu wiem, że Patrycja zawsze wie O CO CHODZI FAŁDZI.


Dziękuję, że jesteś!

1 Comment

  1. patusia

    17/01/2019 at 22:58

    teraz też wiem O CO CHODZI FALDZI ❤ dziękuję!

Skomentuj!

Scroll Up
%d bloggers like this: