Olesko (Олесько) i nasza Ukraińska przygoda.

To będzie potężna seria wpisów, których opisanie na pewno przedłuży się znacznie w czasie. Żeby się nie pogubić (ani ja, ani Wy) stworzyłam oddzielną podkategorię podróży, właśnie specjalnie na wpisy z Ukrainy. Tak ogólnie to strasznie się tą serią ekscytuję i już wiem, że sprawi mi to ogrom frajdy, odtworzy wspomnienia i jeszcze bardziej zatracę się w Ukrainie. A.. nie wiem czy to będzie czytane, czy będziecie zainteresowani tą serią. Wpisy tak czy siak się pojawia, a rodzice ZAWSZE czytają moje wpisy 😀

Ukraina. Ile z nas teraz przypomniało sobie całą serię stereotypów czy zmarszczyło nos z niesmaku, z uprzedzenia? Mnóstwo. Wiem i nie oceniam, bo Ukrainę trzeba poznać samemu, poczuć ją na własnej skórze. A ja dzięki moim super rodzicom, poznaję ją ostatnimi czasy z dużym naciskiem, co powoli mi nie wystarcza i mogłabym tam wracać znacznie częściej. Dlaczego? Postaram się Wam przedstawić ten niezwykły kraj głównie dzięki zdjęciom, bo wpisaniu nie czuję się NAJlepiej (chyba, że mam flow) oraz wytłumaczyć po mojemu, dlaczego warto poświęcić trochę swojego czasu i hajsu na odwiedziny tej pięknej krainy.

Mieszkam na podkarpaciu, w bezpośrednim sąsiedztwie Ukrainy. Nie dziwi tu nikogo fakt, że ludzie jeżdżą tam na zakupy, głównie alkoholu, papierosów czy słodyczy. Nie ukrywam, że pierwszy mój wyjazd polegał właśnie na takiej aktywności i odbył się pierwszy raz bodajże 6 lat temu.
Zasięg tej wyprawy skończył się na najbliższym bazarze (Za całe sto złotych kupiłam sobie bardzo w porząsiu podróby air maxów, które służyły mi wiernie 3 lata!) tuż po przekroczeniu granicy, ale klimat udziela się już na wspomnianym przejściu granicznym. Cała kontrola paszportowa to nie jest zwykła formalność.
Ale o tym może kiedy indziej?

Tak, kiedy indziej, bo dzisiaj chcę się skupić na tegorocznej majówce, bo właśnie na Ukrainie spędziliśmy aktywne 7 dni majowych wakacji. Rodzice od lat są pasjonatami zdobywania zamków, zatem nie dziwne, że ta wyprawa była nastawiona głównie na takie zdobycze. W kwestii planowania wypraw są niezawodni – poszukiwanie informacji, zaopatrzenie w mapy i potrzebne przewodniki – to wszystko zawsze robią z dużym wyprzedzeniem, dzięki czemu każdy może wczuć się w klimat wyjazdu na długo przed jego rozpoczęciem! Powiem Wam szczerze, że o Ukrainie rozmawiało się w domu długo. Co jeszcze zwiedzić? A może zdążymy jeszcze ten zamek? Ta miejscowość też wygląda na wartą odwiedzin!
Pomyślicie, że 7 dni to dużo. Zależy jak leży – wiadomo. Ja już pod koniec przyznam, że miałam lekki przesyt, ale moi rodzice są niezniszczalni. Mimo to, powtórzyłabym tę podróż, a jeszcze chętniej obrała kolejne cele na mapie Ukrainy.
Ciężko powiedzieć co dokładnie było celem ostatecznym podróży, bo wszystko było dla nas bardzo wartościowe, aczkolwiek najdalszym punktem do którego dotarliśmy był Białogród nad Dniestrem (Білгород-Дністровський) gdzie mieści się Twierdza Akerman, na której opisanie przyjdzie czas.
Tak to się mniej więcej prezentowało na mapie:

To wszystko wyżej, to był taki BARDZO skrócony wstęp, ale z racji, ze zaplanowałam więcej wpisów postaram się przekazać Wam łącznie jak najwięcej obserwacji i faktów, ale bez przesycania na siły pojedynczych wpisów.
Dobrze. Zatem zapraszam na pierwszy przystanek (taki właściwy oczywiście) czyli zamek w Olesku, który jest dla nas ważny z uwagi, że w 1629 r. urodził się na nim król Polski – Jan III Sobieski.
Pierwsze wzmianki historyczne sięgają roku 1327. Zamek, to historia (której nienawidziłam się uczyć, a z roku na rok żałuję tego bardziej), a Olesko ma na swoim koncie walki między Polską i Litwą, liczne najazdy tatarskie, przechodził na przemian na ręce Litewskie, Polskie, Ruskie.. Nie przynudzam – chętni doczytają na własną rękę, a ja nie będę na siłę parafrazować innych źródeł informacji.

Jak wiemy lub nie, Ukraińcy nie korzystają z alfabetu łacińskiego, tylko wywodzących się z cyrylicy znaków. Kilka tygodni przed wyjazdem zasięgnęłam w przestworza internetu by nauczyć się chociaż alfabetu. Sprawiło mi to całkiem fajną frajdę, a przemierzając ten kraj z coraz większą łatwością mogłam przeczytać chociażby nazwy miejscowości, a wszyscy wspólnie rozszyfrowaliśmy nie jedno menu! Aplikacja Duolingo również pomogło uczyć mi się alfabetu czy prostego podstawowego słownictwa – ale to pięknie brzmi! Trudności w nauce przez aplikację zaczęły się równo z rozpoczęciem nauki pisania – wtedy już się poddałam w dalszym rozwoju xD

Zamek można było podziwiać oczywiście z zewnątrz, ale i w środku obejrzeliśmy wystawę zabytków. Podobno jest to aż 1500 eksponatów

Piotr i Irmina – sławna para celebrytów w podróży po Kresach Wschodnich.

Początek maja obdarował nas nie tylko piękną pogodą, która nie zawiodła nas ani razu, ale także kwitnącymi roślinami. Bez królował i ozdabiał praktycznie każde domostwo, zamki, ulice. W ilościach HURTOWYCH. Ja i moja siora.

To oczywiście moja wspaniała siska Julia i ja.
Wokół tego pięknego zamku, który wyrastając na wzgórzu, na tle niebieskiego nieba i wśród fioletowego bzu był perełką do fotografowania, mieście się park, z różnymi rzeźbami, schodkami, stawem czy altanami. Jest tam naprawdę bardzo uroczo!
No dobrze, wpis ma już 800 słów, czyli o tyle bogatsza mogłaby być moja praca licencjacka. Ale nie będzie, bo po raz kolejny piszę do Was z vdzia.pl!

Do następnego.

2 komentarze

  1. Takaszka

    29/06/2018 at 14:38

    Moi dziadkowie mieszkają 5km od przejścia granicznego w Hrebennym i zawsze mieli dla nas ogrom ukraińskich słodyczy <3 Ja co prawda nigdy nie byłam na Ukrainie, bo nie mam paszportu, ale z chęcią bym się wybrała do Lwowa czy Kijowa 🙂 Pozdrawiam !

    1. Katarzyna Przybyła

      03/07/2018 at 20:38

      O jak super 🙂 Wyrabiaj szybciutko i uderzaj na trip 😀

Skomentuj!

Scroll Up
%d bloggers like this: