Matera.

Niemożliwym byłoby połączenie tego wpisu z jakimkolwiek innym miejscem odwiedzonym przeze mnie we Włoszech w tegoroczne wakacje. Skoro nawet Porto Greco miało oddzielny wpis, to tak wyjątkowe miejsce jak M A T E R A, zasługuje nawet na trzy oddzielne wpisy.
Powiem szczerze, że tak jak emocjonujące było zwiedzanie tego miejsca w ten upalny lipcowy dzień tak i w tym momencie, gdy piszę ten post i przymierzam się do tego cały dzień, czuje jakąś nietypową energię.
Od czego by tu zacząć, żeby to miało ręce i nogi?
No chyba tradycyjnie, skąd się tam wzięłam, co to za miejsce, gdzie i dlaczego.

Matera to teoretycznie miasto jak każde inne, ale to co nas w nim interesuje to dzielnica S A S S I, na którą składają się dwie części, czyli Sasso Caveoso oraz Sasso Barisano. O co chodzi, można domyślić się oglądając same zdjęcia, chodzi o budownictwo. Unikatowe nie tylko w skali europejskiej ale śmiało można powiedzieć, że i w światowej.
Sassi to dosłownie domy wykute w skale. Czy jesteście w stanie pojąć, że jeszcze w połowie 20 wieku, władze państwa praktycznie nie wiedziały o warunkach panujących w mieście? O panujących epidemiach, braku kanalizacji, bieżącej wody czy prądu w “domach”, które zamieszkiwało wtedy prawie 20 000 ludzi? Rząd włoski dowiedział się o sytuacji na południu.. z książki włoskiego pisarza Carlo Levi pt. “Chrystus zatrzymał się w Eboli.” a właściwie nie z książki, a z słów siostry tego pisarza. Opisała ona Materę, do której dotarła i po raz pierwszy wypowiedziała się głośno o warunkach jakie panowały w tym mieście.
Opowiedziała o schorowanych dzieciach, ciemnych jaskiniach, w których mieszkali razem rodzice z dziećmi oraz zwierzętami. Do niektórych domów nie było drzwi, wchodzono przez otwór w dachu. Dach jednego domu był podłogą dla tego wyżej. I tak nawet kilkanaście pięter wzwyż.

Rząd postanowił wysiedlić ludność z niesprzyjających zdrowiu, zapyziałych jaskiń budując mieszkańcom nowe bloki w mieście. Nie przemyślał jednak, jak wielkim przeżyciem dla miejscowych była taka zmiana. Historia odcisnęła swoje piętno w psychice tych ludzi i wcale nie żyło im się lepiej w nowych budynkach. Lata 80 to intensywna działalność na rzecz odbudowy kulturalnej tego miejsca. Sassi zaczęto remontować, adaptować na sklepy i hotele.
Nie mieliśmy przewodnika, więc więcej z pewnością dowiecie się z innych źródeł niż z bloga. Ja zostawiam Was z tymi zdjęciami. Sama sobie jeszcze pooglądam, bo chociaż nie oddają w pełni tego klimatu to przywołują niezwykłe wspomnienia.

Skomentuj!

Scroll Up
%d bloggers like this: