Martyna i Piotrek.

Dzisiaj czuje się jak prawdziwa blogerka! Od rana wstawiam zaległości na instagramie, przygotowałam plan postów na najbliższe dni, przerobiłam kilka fotek z wyjazdu na Ukrainę. Podoba mi się moja postawa, ewidentnie służy mi ten wyjątkowy październik!

Zacznijmy od początku.
Moje doświadczenie w fotografowaniu par jest dość znikome w porównaniu do sesji portretowych jakich wykonuję całą masę. Planuje w przyszłości zakasać rękawy i wziąć się za śluby, bo po ostatnim poczułam przypływ motywacji i pozytywnej energii. Bardzo dobrze wspominam ślubny reportaż, z którego relację zamieszczę najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu.
W ogłoszeniu na fejsie napisałam, że szukam par, które będą w stanie otworzyć się przed obiektywem i pokazać mi swoje prawdziwe emocje. Po prostu chciałam poćwiczyć, sprawdzić się.
TRAFIŁAM DOSKONALE.
Martyna i Piotrek sprawili, że mogłam wybrać mnóstwo zaczarowanych kadrów, poszaleć z kolorami i jeszcze bardziej urozmaicić ten jesienny klimat, a mimo to, nie przytłamsić w postprodukcji tego co najważniejsze. Cieszę się, że tak pięknie mi zapozowali, tak bez totalnego wymuszenia.

Bardzo jestem również, oczywiście pozytywnie, zaskoczona odbiorem tej sesji na fb czy ig. Dawno tak nie było, więc albo oddali zasięgi, albo w końcu zrobiłam coś co trafia do szerszej publiki. Tak czy siak, pięknie dziękuję!

1 Comment

  1. Natalia Świerat

    22/10/2018 at 18:13

    No sztos! <3

Skomentuj!

Scroll Up
%d bloggers like this: