You can be my muse.

fot: Katarzyna Przybyła
mod: Asia Boroń

Nie zliczę już chyba, ile razy wyraziłam swój zachwyt Asią, ale w tym wpisie zrobię to jeszcze raz.
To nasza druga współpraca w bardzo krótkim okresie czasu. Przeważnie lubię zrobić i sobie i widzom “przerwę od modelki” i ewentualną współpracę staram się oddalić w czasie. Z moją muzą jednak się nie dało, tym bardziej, że rzuciła pomysłem, a mnie oświeciło, że ta okropna łazienka ma sesyjny potencjał.
Źródłem światła był jedynie mały softbox ze stałym światłem, który dodał fajnego klimatu. W wannie rozpuściłyśmy kostkę mydła i wlałyśmy resztkę mleka moich współlokatorek. Musiałyśmy dość konkretnie przemeblować łazienkę. Z 50mm się nie pomieściłyśmy, ale po raz kolejny zaskoczyła mnie moja sigma 24-70. Zdecydowanie jest za mało doceniana. Ale na wyjazdach służy najdzielniej!

Wracając do samej wanny. Był taki czas, kiedy każdy robił sesję w wannie. Dosłownie wszędzie i co chwilę można było znaleźć u kogoś podobną tematycznie sesję. Zarzekałam się na początku, że ja już nie mogę zrobić takiej sesji, że już za dużo. Sprawa trochę ucichła, chociaż wciąż coś się pojawiało, a każda sesja inna od poprzedniej spotykanej. W końcu ile twórców tyle wizji.
Przystałam na pomysł, bo byłam pewna, że Asia zaprezentuje niesamowitą klasę. Oczywiście się nie myliłam, bo nie wyobrażam sobie nikogo innego na tych zdjęciach! DZIĘKUJĘ MUZO.

Skomentuj!

Scroll Up
%d bloggers like this: