Ania&Miłosz

W tym wyjątkowym dla mnie wpisie, zapraszam Was na fotorelację ( i nie tylko, bo jak zwykle trochę popaplam) z wyjątkowego dnia Ani i Miłosza, ale też wyjątkowego dnia dla mnie dnia – Mój pierwszy ślubny fotoreportaż!

Od czego tu zacząć?!
Pewnie od tego co oczywiste, czyli stresu. TAK, stresowałam się! Ale na szczęście zdążyłam to zrobić przed uroczystością i podczas jej nie myślałam o stresie. Prościej mówiąc, wystresowałam się przed 😀
Dzięki wymianie aparatu otworzyły się przede mną nowe możliwości. Ze starym nikonem nie było by możliwości fotografowania wesela. Propozycja jaka wypłynęła od Ani w sumie popchnęła mnie do szybszego zakupu mojego nikosia. Plany były od pewnego czasu, promocja cashback nikona trwała, myśl o zbliżającym się ślubie i plany związane z dalszą zabawą w fotografa – wszystko to przemówiło za tym, że czas zainwestować w pełną klatkę.
I to była najlepsza decyzja!
To tak tytułem wstępu, a teraz zabierzmy się do treści właściwej.

Reportaż zaczął się od krótkich przygotowań domowych, lekkiego zamieszania i błogosławieństwa. Wszystko bardzo kameralne, w gronie ludzi których znam. Dzięki takiej atmosferze nie bałam się właściwie wcale.

Mój stres był w tej sytuacji totalnie zbędny. Ania byłaś wspaniała <3

Pierwsze foconko w kościele, totalnie nie znanym mi kościele, totalnie nowa sytuacja.

 
Czas rozluźnić atmosferę! Po pięknych przeżyciach, pod salą ujrzałam pięknych i szczęśliwych nowożeńców. Jako fotograf byłam bardzo blisko różnych ważnych momentów. Nie ukrywam, że trochę mi się udzieliło! Z mordki nie schodził mi uśmiech. Pełna ekscytacja! A w kościele łezki same napływały do oczu.. Ale spokojnie! Wszystkie zdjęcie ostre i mimo wszystko pełne skupienie!!! 😉

Tak, to prawda – z taką parą młodą pracuje się z pełną lekkością!

Czas na pierwszy taniec! To był jeden z dwóch momentów podczas całego dnia kiedy wskaźnik mojego poziomu stresu prawie wystrzelił w powietrze. Jeden to moment przysięgi małżeńskiej, drugi – pierwszy taniec. Skupienie na poziomie 871236126% !

I tak o to podczas peirwszego tańca powstało moje ulubione ujęcie. Już wywołałam i już wisi na mojej wspominkowej ścianie w pokoju 🙂

 i tak dalej.. 🙂
Zdjęć wybrałam najmniej ile mogłam – starałam się! 
Jak podobał Wam się wpis? Zdjęcia? Jak oceniacie moją pracę? 🙂 Zapraszam do komentowania!

3 komentarze

  1. sadowynatalia

    23/07/2016 at 09:07

    Kasiu brawo! Ja pamiętam swoje pierwsze zlecenie a było to już kilka lat temu i stres mnie zjad) totalnie. Ale nie było źle. Jak widzisz to całkiem inny regał od tych z sesjami portretowymi, odpowiedzialność za udaną oprawę. Jak na Twój debiut jest mega, mega dobrze:) W niektórych ujęciach poszłabym wyżej w ekspozycję ale to mój gust, każdy ma inny. Nie mniej, zdjęcia są mega emocjonujące, bardzo prawdziwe. Piękne:)!!!

  2. Ewa Błyskal

    23/07/2016 at 11:46

    Mistrzostwo!
    Jak na pierwszy raz jest idealnie! <3
    Ujęcia są magiczne, brawo!

  3. Martyna takes photos

    28/07/2016 at 17:01

    Brawo! Jak na pierwszy fotoreportaż ślubny wyszło Ci znakomicie 😉

Skomentuj!

Scroll Up
%d bloggers like this: